Bo bardzo długiej przerwie wstawiam drugą część opowiadania. ^-^ Działo się coś u Was?
U mnie.. W sumie nic. Teraz tylko szkoła, aż się nic nie chce.. >.<
Dobra, to nie zwlekając.. Zapraszam do czytania! ; 3
Dni mijały, a dziewczynka nam pomagała. Raz po raz przychodzili dorośli. Patrzyłem, jak kręcili głowami i coś do siebie mówili. Rozumiałem niewiele. ,,To chyba koniec", powiedział któryś z nich.
Cały czas nie mogłem wstawać. Nadal nie pojmowałem, dlaczego tak się dzieje. Słoma, na której leżałem była wygodna i pachnąca, owszem, ale po to mam nóżki, żeby stać, brykać!
Czułem się taki inny i malutki, gdy reszta koni patrzyła się tak z góry. Ale nie były w stosunku do mnie złośliwe. W ich oczach można było dostrzec ciekawość i troskę.
,,Mamusiu? Kiedy stąd wyjdziemy? Tu jest tak nudno!" marudziłem ,co kilka chwil.
Lecz gdy przychodziła ta dziewczynka wszystko stawało się bardziej kolorowe, bo wiedziałem, że zaraz mój brzuszek będzie pełen.
Uwielbiam ten kremowy smak mleczka. Zawsze, gdy je piję, to na koniec dziewczynka śmieje się i wyciera mi pyszczek rękawek. Mama jest jej bardzo wdzięczna, chociaż tego nie okazuje. Po prostu jest zbyt dumna, jak to ujęła rano.
Ja kocham tą dziewczynkę, a ona mnie. Zresztą powtarza mi to za każdym razem, gdy przychodzi.
Ale dzisiaj, moja mała opiekunka się nie pojawiła. Zamiast niej przyszła kobieta o jasnych włosach. Ani ja, ani mamusia nie byliśmy przyzwyczajeni do innych osób.
Dlatego, gdy pani mnie podniosła, to chciałem uciekać, a mama zawahała się przez chwilę, ale stwierdziła, że ja mogę być spokojny.
Zjadłem śniadanko, ale nieznajoma nie pozwoliła mi sie położyć. Druga osoba założyła mamie dziwne coś na głowę i coś do niej podpięła. Mamusia nie chciała iść.
Z podziwem patrzyłem, jak szarpie karym łbem ,a kopyta z całych sił wbijają się w ziemię.
-Holka, spokojnie, Skarbeńku. -szeptała dziewczyna, nie puszczając liny, która wpijała jej się w dłonie. Cały czas patrzyła mamusi w oczy. Jej głos był taki uspokajający...
Po jakimś czasie opuściliśmy boks. Konie, całkiem mi dotąd nieznane, rżały z radością.
Z entuzjazmem patrzyłęm na różnokolorowe grzywy i błyszczące oczy, robiąc malutkie ostrożne kroczki.
Pierwsze wyjście z zakurzonego pomieszczenia. Jaki ten świat jasny, piękny, wielki!
Te wszystkie kolory, elementy, ludzie... Nigdy nie widziałem tylu rzeczy naraz.
Od nadmiaru wrażeń zakręciło mi się w łebku, ale kobieta dzielnie mnie podtrzymywała.
Chodzenie wcale nie jest takie trudne!
Szliśmy po twardej ziemi. Zbliżaliśmy się do białej bramy. Dziewczyna, która trzymała mamę, otworzyła ją szeroko. Po chwili puściła mamusię, a ta cierpliwie czekała na mnie.
Kobieta zawahała się. Powiedziała coś do jej towarzyszki. Ta kiwnęła ręką ze śmiechem. I co teraz?
Nagle przestałem czuć dłonie pod brzuchem. Stałem sam! Naprawdę!
Spojrzałem na mamę z uśmiechem. Zerkała na mnie z dumą.
Przed nami rozciągały się kilometry zielonej trawy. Cudownie!
Na ywbiegach obok było kilka innych dzieci razem z mamami. Może to było coś w rodzaju przedszkola?
Trzymałem się, jak najbliżej mamusi. Gdy traciłem siły, kładłem się, a ona czatowała obok i skubała trawę, która była taka milutka, mięciutka, dużo przyjemniejsza niż słoma.
Pierwszy raz, odkąd żyję, poczułem się naprawdę wolny.
Fajnie jest być wolnym.
I jak się podoba? Napisałam po dłuższej przerwie, ale mam nadzieję, że się spodoba. ^^"
Końska Golgota
Blog z opowiadaniem o koniach. ; )
piątek, 30 listopada 2012
wtorek, 9 października 2012
Post #4 O wszystkim.
Cześć.
Przepraszam, że się nie odzywałam, ale po prostu szkoła.. Opowaidania Wam nie dodam, nie mam czasu, żeby czegoś nowego napisać. ; c Ale już niedługo. <3 Obiecuję.
Mam pełno roboty na głowie. ;c Może we wtorek i poniedziałek będę chodzić na wolontariat do stajni! Yeey! Za to mam darmowe jazdy. ^-^
Jak Wam się zapowiada szkolny tydzień? Hmm? Ja w weekend wybywam do koleżanki do stajni na dwa dnii. <3 Juhuu, ale bęędzie fajnie. ^^
Na kolejny weekend prawdopodobnie Hubertus.. ; D
Właaśnie! Muszę jechać jutro po czaprak, ale nie wiem, czy się wyrobię. : / I w sobotę dostanę rękawiczki. Nareszcie, tyle na nie czekałam w końcu. ^-^
A w ogóle masakra. Jutro na caały dzień na badania na EKG i do okulisty. -.- I czkeać te dwie godziny w kolejce,grr!!
Już chcę na konie.. c;
Postaram się Wam dodać coś jutro... Życzcie powodzenia.
Ciaoo.! ; 3
Przepraszam, że się nie odzywałam, ale po prostu szkoła.. Opowaidania Wam nie dodam, nie mam czasu, żeby czegoś nowego napisać. ; c Ale już niedługo. <3 Obiecuję.
Mam pełno roboty na głowie. ;c Może we wtorek i poniedziałek będę chodzić na wolontariat do stajni! Yeey! Za to mam darmowe jazdy. ^-^
Jak Wam się zapowiada szkolny tydzień? Hmm? Ja w weekend wybywam do koleżanki do stajni na dwa dnii. <3 Juhuu, ale bęędzie fajnie. ^^
Na kolejny weekend prawdopodobnie Hubertus.. ; D
Właaśnie! Muszę jechać jutro po czaprak, ale nie wiem, czy się wyrobię. : / I w sobotę dostanę rękawiczki. Nareszcie, tyle na nie czekałam w końcu. ^-^
A w ogóle masakra. Jutro na caały dzień na badania na EKG i do okulisty. -.- I czkeać te dwie godziny w kolejce,grr!!
Już chcę na konie.. c;
Postaram się Wam dodać coś jutro... Życzcie powodzenia.
Ciaoo.! ; 3
sobota, 29 września 2012
Post #3 Moja historia.
Tata właśnie przyszedł do mnie do pokoju, spytał się, gdzie szufelka, poszedł do kuchni i o to samo zapytał mojego królika. ._. Dziwne to było. xD
Już ponad 180 wyświetleń stronki! <3 Jutro dam kolejny fragment opowiadania. I opis mojej jazdy w sportowej stajni. ;)) Woaah, się zanudzicie ze mną.
W tym tygodniu nie będę w stajni. Chyba padnę z tęsknoty za końmi. :c
Ale za tydzień pojadę za jaazdę, a za dwa tygodnie na weekend do mojej obozowej stadninki. Dąb. <3 Yeah. ^3^
A może powiem Wam coś o mojej jeździe?
Jeżdżę REGULARNIE od lutego, bo moje pierwsze jazdy miałam w zeszłym roku. Chyba cztery. Potem zrezygnowałam, nie interesowałam się końmi w ogóle. A to przez szanownego pana K.- właściciela stajni, który mnie do tego zniechęcił. W sierpniu 2011 pojechałam do sportowo-rekreacyjnej stajni, gdzie za bardzo mnie olewano i też przestałam. Tam miałam ze trzy jazdy. I nadszedł on- luty. Poszłam do stajni, w której kiedyś rządził pan K. ,ale zmienił się właściciel na panią G. ^^ Było świetnie, tam miałam najwięcej jazd, pomagałam w wolontariacie. Zaczęłam tam jeździć bez lonży, pierwsze galopy.. Sześć jazd tam zrobiło swoje. Do wakacji trzymałam się, jak rzep psiego ogona, gdy zdałam sobie sprawę, ,że tam nie pasuje. Dwie jazdy w mojej drugiej stajni, byłam bardzo chwalona, mówiłam, że jeżdżę od lutego, że dobrze mi idzie.. Potem wakacje.. Trzy tygodnie w stajni. Najcudowniejszej. Stajnia Dąb. Obóz tani, ale najlepszy. Wyjechałam z opanowanym galopem i skokami do 70 cm. Po wakacjach poszukiwanie idealnej stajni. Jazda z koleżanką w małej stajence była super, ale zero techniki. Galop tylko w półsiadzie. Siodłanie koni przez instruktora. Pff. Potem stajnia sportowa. Mnóstwo galopu. Czuję, że tam zostanę.
Nie wiem, czy dobrze napisałam ile miałam jazd, ale ogólnie jest ich 16.
Teraz przygotowuję się do BOJ. To mój główny cel.
Dobra, na dziś kończę. Idę pracować nad kolejną częścią. Na razie i polecajcie bloga, komentujcie, bla, bla, bla. ; D <3
Już ponad 180 wyświetleń stronki! <3 Jutro dam kolejny fragment opowiadania. I opis mojej jazdy w sportowej stajni. ;)) Woaah, się zanudzicie ze mną.
W tym tygodniu nie będę w stajni. Chyba padnę z tęsknoty za końmi. :c
Ale za tydzień pojadę za jaazdę, a za dwa tygodnie na weekend do mojej obozowej stadninki. Dąb. <3 Yeah. ^3^
A może powiem Wam coś o mojej jeździe?
Jeżdżę REGULARNIE od lutego, bo moje pierwsze jazdy miałam w zeszłym roku. Chyba cztery. Potem zrezygnowałam, nie interesowałam się końmi w ogóle. A to przez szanownego pana K.- właściciela stajni, który mnie do tego zniechęcił. W sierpniu 2011 pojechałam do sportowo-rekreacyjnej stajni, gdzie za bardzo mnie olewano i też przestałam. Tam miałam ze trzy jazdy. I nadszedł on- luty. Poszłam do stajni, w której kiedyś rządził pan K. ,ale zmienił się właściciel na panią G. ^^ Było świetnie, tam miałam najwięcej jazd, pomagałam w wolontariacie. Zaczęłam tam jeździć bez lonży, pierwsze galopy.. Sześć jazd tam zrobiło swoje. Do wakacji trzymałam się, jak rzep psiego ogona, gdy zdałam sobie sprawę, ,że tam nie pasuje. Dwie jazdy w mojej drugiej stajni, byłam bardzo chwalona, mówiłam, że jeżdżę od lutego, że dobrze mi idzie.. Potem wakacje.. Trzy tygodnie w stajni. Najcudowniejszej. Stajnia Dąb. Obóz tani, ale najlepszy. Wyjechałam z opanowanym galopem i skokami do 70 cm. Po wakacjach poszukiwanie idealnej stajni. Jazda z koleżanką w małej stajence była super, ale zero techniki. Galop tylko w półsiadzie. Siodłanie koni przez instruktora. Pff. Potem stajnia sportowa. Mnóstwo galopu. Czuję, że tam zostanę.
Nie wiem, czy dobrze napisałam ile miałam jazd, ale ogólnie jest ich 16.
Teraz przygotowuję się do BOJ. To mój główny cel.
Dobra, na dziś kończę. Idę pracować nad kolejną częścią. Na razie i polecajcie bloga, komentujcie, bla, bla, bla. ; D <3
Post #2 Część Pierwsza
Wszystko zaczęło się, gdy po praz pierwszy
ujrzałem świat. Był zupełnie inny, niż się spodziewałem.
W jednej chwili było ciemno, a w drugiej blade smugi światła skąpo padały na mój pyszczek.
Leżałem zdezorientowany na złotej słomie, trząsłem się ze strachu. Byłem gdzieś... W jakimś zamknięciu. Obróciłem malutki łebek. I zobaczyłem ją. Mamusię!
Nachyliła się i zdziwiona patrzyła, kim jestem. Byłem jej pierwszym dzieckiem.
Po chwili, gdy zauważyłem, że jestem otoczony przez błony płodowe, parsknąłem niezadowolony.
Mamusia pomogła mi się uwolnić. Pierwszy dotyk był niezapomniany. Połączyła nas nierozerwalna więź.
Byłam strasznie głodny. Ale żeby się najeść musiałem wstać, ale nie mogłem. Uczyłem się, ale bez rezultatu.
Patrzyłem zniecierpliwiony na mamę, Ona tylko uśmiechała się i patrzyła na moje nędzne próby.
Obserwowałem, jak ona to robi. Zerkałem z zainteresowaniem na jej czarne nogi i owłosione pęciny.
Moje trudny zauważyła mała dziewczynka. Była drobna, ale kochana. Stała, przytykając nos do kratek
i troskliwie patrzyła. Chciała wejść, ale bała się, że mamusia jej coś zrobi. Tak mówiły jej lśniące oczy.
Minęła doba. Dziewczynka nie wytrzymała. Wiedziała, że nie jadłem nic od porodu. Ostrożnie odsunęła zasuwę boksu.
Mama ostrzegawczo skuliła uszy wzdłuż potylicy i puknęła kopytem w ziemię. Mała nie przestraszyła się.
W jednej chwili było ciemno, a w drugiej blade smugi światła skąpo padały na mój pyszczek.
Leżałem zdezorientowany na złotej słomie, trząsłem się ze strachu. Byłem gdzieś... W jakimś zamknięciu. Obróciłem malutki łebek. I zobaczyłem ją. Mamusię!
Nachyliła się i zdziwiona patrzyła, kim jestem. Byłem jej pierwszym dzieckiem.
Po chwili, gdy zauważyłem, że jestem otoczony przez błony płodowe, parsknąłem niezadowolony.
Mamusia pomogła mi się uwolnić. Pierwszy dotyk był niezapomniany. Połączyła nas nierozerwalna więź.
Byłam strasznie głodny. Ale żeby się najeść musiałem wstać, ale nie mogłem. Uczyłem się, ale bez rezultatu.
Patrzyłem zniecierpliwiony na mamę, Ona tylko uśmiechała się i patrzyła na moje nędzne próby.
Obserwowałem, jak ona to robi. Zerkałem z zainteresowaniem na jej czarne nogi i owłosione pęciny.
Moje trudny zauważyła mała dziewczynka. Była drobna, ale kochana. Stała, przytykając nos do kratek
i troskliwie patrzyła. Chciała wejść, ale bała się, że mamusia jej coś zrobi. Tak mówiły jej lśniące oczy.
Minęła doba. Dziewczynka nie wytrzymała. Wiedziała, że nie jadłem nic od porodu. Ostrożnie odsunęła zasuwę boksu.
Mama ostrzegawczo skuliła uszy wzdłuż potylicy i puknęła kopytem w ziemię. Mała nie przestraszyła się.
Wiedziała, że strach, tylko pogorszy sytuacje.
Wyciągnęła wolno rękę przed siebie. Mamusia patrzyła na nią swoimi ciemnymi oczyma. Po chwili dziewczynka zbliżyła dłoń do pyska mamy i pogłaskała ją lekko.
Powiedziała, że chce pomóc i chwyciła mnie. Musiałem się postarać dla niej. W końcu we mnie wierzyła bardziej niż ja sam.
"No, dalej, maluszku", szepnęła i próbowała mnie utrzymać. Wiedziałem, że nie jest jej łatwo.
Ale udało się jej, bo w końcu pierwszy raz w życiu piłem pyszne mleko.
Czułem się szczęśliwy, a mój brzuszek był taki pełen!
Od razu położyłem się na ziemi. Gdybym miał wybór wolałbym stać i uczyć, jak się chodzi.
Dziewczynka z zadowoleniem poklepała mnie po szyi i wyszła, kilkakrotnie oglądając się w moją stronę.
Mama zarżała cicho, pytając się, czy wszystko w porządku.
Teraz wie, że możemy jej zaufać...
Wyciągnęła wolno rękę przed siebie. Mamusia patrzyła na nią swoimi ciemnymi oczyma. Po chwili dziewczynka zbliżyła dłoń do pyska mamy i pogłaskała ją lekko.
Powiedziała, że chce pomóc i chwyciła mnie. Musiałem się postarać dla niej. W końcu we mnie wierzyła bardziej niż ja sam.
"No, dalej, maluszku", szepnęła i próbowała mnie utrzymać. Wiedziałem, że nie jest jej łatwo.
Ale udało się jej, bo w końcu pierwszy raz w życiu piłem pyszne mleko.
Czułem się szczęśliwy, a mój brzuszek był taki pełen!
Od razu położyłem się na ziemi. Gdybym miał wybór wolałbym stać i uczyć, jak się chodzi.
Dziewczynka z zadowoleniem poklepała mnie po szyi i wyszła, kilkakrotnie oglądając się w moją stronę.
Mama zarżała cicho, pytając się, czy wszystko w porządku.
Teraz wie, że możemy jej zaufać...
No, i jak? : ) Widzę, że dużo osób mnie odwiedziło. Wow. ^^ Postaram się jutro coś dodać, ale w razie jakieś błędy by były- nie jestem u siebie na kompie i nie ogarniam laptopowej klawiatury mojego taty. x3
Pozdroo, koniarze. <3 Wypowiedzcie się coś! ^^
Post #1 Powitanie
Cześć.
Nazywam się Laura. Będę tutaj pisać opowiadanie o koniach, raz po raz dodam opisy moich jazd, czy po prostu dnia.
Ale głównie zajmuję się tutaj pisaniem historii, która, mam nadzieję, poruszy wasze serca.
Pozdrawiam wszystkich, którzy są tu za pośrednictwem "Bo tylko Princess jeżdżą konno". <3
Oprócz jazdy konnej pasjonuję się: fotografią, rysunkiem, sportem oraz pisaniem oczywiście. Raz po raz coś upiekę, ale to rzadkość. ; )
Cóż.. Jestem rocznik '97.
Jeżeli macie jakieś pytania to śmiało- chętnie odpowiem na wszystkie.
Już dzisiaj pierwsza część opowiadania!
Pozdrawiam.
Nazywam się Laura. Będę tutaj pisać opowiadanie o koniach, raz po raz dodam opisy moich jazd, czy po prostu dnia.
Ale głównie zajmuję się tutaj pisaniem historii, która, mam nadzieję, poruszy wasze serca.
Pozdrawiam wszystkich, którzy są tu za pośrednictwem "Bo tylko Princess jeżdżą konno". <3
Oprócz jazdy konnej pasjonuję się: fotografią, rysunkiem, sportem oraz pisaniem oczywiście. Raz po raz coś upiekę, ale to rzadkość. ; )
Cóż.. Jestem rocznik '97.
Jeżeli macie jakieś pytania to śmiało- chętnie odpowiem na wszystkie.
Już dzisiaj pierwsza część opowiadania!
Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)