sobota, 29 września 2012

Post #2 Część Pierwsza

Wszystko zaczęło się, gdy po praz pierwszy ujrzałem świat. Był zupełnie inny, niż się spodziewałem.
W jednej chwili było ciemno, a w drugiej blade smugi światła skąpo padały na mój pyszczek.
Leżałem zdezorientowany na złotej słomie, trząsłem się ze strachu. Byłem gdzieś... W jakimś zamknięciu. Obróciłem malutki łebek. I zobaczyłem ją. Mamusię!
Nachyliła się i zdziwiona patrzyła, kim jestem. Byłem jej pierwszym dzieckiem.
Po chwili, gdy zauważyłem, że jestem otoczony przez błony płodowe, parsknąłem niezadowolony.
 Mamusia pomogła mi się uwolnić. Pierwszy dotyk był niezapomniany. Połączyła nas nierozerwalna więź.
Byłam strasznie głodny. Ale żeby się najeść musiałem wstać, ale nie mogłem. Uczyłem się, ale bez rezultatu.
Patrzyłem zniecierpliwiony na mamę, Ona tylko uśmiechała się i patrzyła na moje nędzne próby.
Obserwowałem, jak ona to robi. Zerkałem z zainteresowaniem na jej czarne nogi i owłosione pęciny.
Moje trudny zauważyła mała dziewczynka. Była drobna, ale kochana. Stała, przytykając nos do kratek
 i troskliwie patrzyła. Chciała wejść, ale bała się, że mamusia jej coś zrobi. Tak mówiły jej lśniące oczy.
 Minęła doba. Dziewczynka nie wytrzymała. Wiedziała, że nie jadłem nic od porodu. Ostrożnie odsunęła zasuwę boksu.
Mama ostrzegawczo skuliła uszy wzdłuż potylicy i puknęła kopytem w ziemię. Mała nie przestraszyła się.
Wiedziała, że strach, tylko pogorszy sytuacje.
Wyciągnęła wolno rękę przed siebie. Mamusia patrzyła na nią swoimi ciemnymi oczyma. Po chwili dziewczynka zbliżyła dłoń do pyska mamy i pogłaskała ją lekko.
Powiedziała, że chce pomóc i chwyciła mnie. Musiałem się postarać dla niej. W końcu we mnie wierzyła bardziej niż ja sam.
"No, dalej, maluszku", szepnęła i próbowała mnie utrzymać. Wiedziałem, że nie jest jej łatwo.
Ale udało się jej, bo w końcu pierwszy raz w życiu piłem pyszne mleko.
Czułem się szczęśliwy, a mój brzuszek był taki pełen!
Od razu położyłem się na ziemi. Gdybym miał wybór wolałbym stać i uczyć, jak się chodzi.
Dziewczynka z zadowoleniem poklepała mnie po szyi i wyszła, kilkakrotnie oglądając się w moją stronę.
Mama zarżała cicho, pytając się, czy wszystko w porządku.
Teraz wie, że możemy jej zaufać...
 
No, i jak? : ) Widzę, że dużo osób mnie odwiedziło. Wow. ^^  Postaram się jutro coś dodać, ale w razie jakieś błędy by były- nie jestem u siebie na kompie i nie ogarniam laptopowej klawiatury mojego taty. x3


Pozdroo, koniarze. <3 Wypowiedzcie się coś! ^^

3 komentarze:

  1. Zaintrygowała mnie pierwszoosobowa perspektywa- świat widziany oczami nowo narodzonego maluszka :D Szkoda tylko, że pierwszy rozdział jest taki krótki... Naprawdę dobrze się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zasadniczo to nie rozdział, tylko fragment. Nie piszę na rozdziały. ; ))

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne:) nie mogę się doczekać dalszych części !!

    OdpowiedzUsuń